Pomiń polecenia Wstążki
Przeskocz do głównej zawartości
Nawiguj w górę
Logowanie
Absolwent
 

 Marta Miłkowska

 
Absolwentka kierunku International Business oraz Master’s in International Management CEMS w SGH.

Przez jakiś czas studiowała również afrykanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie studiuje na kierunkach Master of Business Administration na Stanford University oraz Master of Public Administration (MPA) na Harvard University (specjalizacja: innowacje cyfrowe i ekonomia behawioralna).

Fascynacja Afryką i chęć niesienia pomocy potrzebującym towarzyszyły jej od dzieciństwa. Pierwszą poważną przygodą z tym kontynentem były praktyki w ambasadzie RP w Kenii w 2007 roku. Stały się one inspiracją do dwóch pomysłów na biznes, ukierunkowanych na poprawę sytuacji materialnej i społecznej lokalnych mieszkańców. Marta zainicjowała także utworzenie szkoły dla 600 Masajskich dzieci w południowej Kenii – placówka działa nieprzerwanie od 2008 roku.

Kolejnymi ważnymi wydarzeniem w jej życiu były: praktyka w siedzibie ONZ w Nowym Jorku, a po niej praca w Banku Światowym w obszarze Private Sector Development oraz w Innovation Labs (2011–2016), gdzie zajmowała się rozwojem przedsiębiorczości i innowacji (zwłaszcza technologicznych), mających poprawić warunki życia ludzi w Afryce i Azji.

Obecnie w Dolinie Krzemowej Marta wykorzystuje nowe technologie wspierające ludzi chorych na cukrzycę i inne przewlekłe choroby w ich codziennym życiu.
 
 

 Zawsze zaczynaj od słuchania

 
Co Panią inspiruje/motywuje do działania?

Wizja świata, w którym wszyscy ludzie, niezależnie od statusu społecznego czy pochodzenia, mogą wykorzystać swój potencjał. Dla mnie oznacza to świat, w którym wszyscy mają dostęp do podstawowych usług: zdrowotnych, edukacyjnych, finansowych. Bolą mnie bieda i nierówności społeczne.

Na moją wrażliwość na nierówności społeczne, ciągły zachwyt światem oraz potrzebę działania ogromny wpływ mieli moi rodzice oraz wolontariat przykościelny. Mama i tata zawsze byli zafascynowani podróżami i mimo ograniczonych środków starali się mnie tym światem zainspirować. Kiedy miałam 10 lat, tata – który prowadził firmę transportowa – wsadził mnie do tira i wysłał do znajomych do Danii. Samą!

Miałam ogromne szczęście, że rodzice od dziecka uczyli mnie, że inne kultury są fascynujące i wiele się od nich można nauczyć.

W jaki sposób wiedza i kompetencje oraz kontakty zdobyte w czasie studiów w SGH przydały się Pani w zawodowej drodze?

Studia w SGH pozwoliły mi na połączenie w tamtych czasach pozornie skrajnie odległych od siebie światów: biznesu i wolontariatu społecznego. Kiedy studiowałam, nikt nie mówił o społecznych przedsiębiorstwach, ale program CEMS zaliczył moje projekty w Kenii jako doświadczenie menedżerskie. To dodało mi przysłowiowego wiatru w żagle.

Na praktyki w ambasadzie Kenii dostałam się też dzięki temu, że byłam studentką SGH. Natomiast praca w międzynarodowych zespołach podczas udziału w CEMS otworzyła mnie na świat i zaopatrzyła w niezwykle ważną kompetencję – taką „empatię międzynarodową”, którą wykorzystuję do dziś. Dzięki temu doświadczeniu odważyłam się m.in. aplikować do ONZ w Nowym Jorku.

Kim są Pani mentorzy/mentorki i/lub postacie, które Panią inspirują?

Jest wiele osób, które stały się moimi mentorami. Chciałabym się podzielić lekcją, która dostałam od jednego z nich. „Znalezienie mentora zaczyna się od zadania ciekawego pytania. Takiego, na które odpowiedź naprawdę Cię interesuje. A potem kolejnego i kolejnego. Taka relacja zbudowana na wspólnej inspiracji, ciekawości i mentoringu będzie o wiele trwalsza”. Mam mentorów, których poznałam 15 lat temu i z którymi do dziś utrzymuję kontakt. Dziś już obydwie strony zadają pytania. To najpiękniejsza rzecz, jaka może się zdarzyć.

Jaką radę dałaby Pani studentom SGH?

Nie poddawaj się w dążeniu do trudnego celu. W każdym momencie w życiu potrzebujesz tylko jednego „tak”: jednej osoby, która w Ciebie uwierzy, jednej oferty, jednej szansy. Często każdemu „tak” towarzyszy wiele „nie” – np. ktoś Ci odmówi, odrzuci Twój pomysł itp. Nie skupiaj się na tych odmowach. Każdy je dostaje. Nie mówimy o nich w CV ani w wywiadach. Żeby się dostać do ONZ w Nowym Jorku, wysłałam 110 aplikacji. Dostałam 109 odmów i jedno „tak”. Potrzebowałam tylko jednego.

Druga rada networkuj, ale nie po to, żeby się sprzedać, lecz żeby rozbudzić swoją ciekawość tym, jak wygląda życie zawodowe innych osób. Ludzie uwielbiają mówić o sobie i o swoich pasjach, a Ty dzięki temu możesz dowiedzieć się bardzo wielu rzeczy. Poza tym często najciekawsze oferty pracy nie istnieją, ostają „stworzone” specjalnie dla konkretnej osoby i projektu. Ja wszystkie moje oferty pracy do tego lata dostałam w taki sposób.

Jak zachęciłaby Pani studentów/studentki SGH do zaangażowania się w inicjatywy wolontariackie oraz we wsparcie przedsiębiorczości społecznej? Komu w szczególności by Pani polecała tego typu działania?

Polecałabym to bez wyjątku wszystkim. Wolontariat daje niesamowitą radość i zastrzyk pozytywnej energii o przedłużonym działaniu. Robisz coś dobrego, pożytecznego i bardzo często w towarzystwie wspaniałych osób. Do dziś moi najlepsi przyjaciele to ludzie z projektów wolontariackich w Polsce. 

Najważniejsze, aby wolontariat powiązać ze swoim pasjami, zainteresowaniami. Lubisz biegać? Pobiegnij w maratonie, zbierając pieniądze dla danej fundacji. Uwielbiasz podróżować, poznawać inne kultury, zatem może wolontariat w intrygującym zakątku świata będzie dla Ciebie ciekawym rozwiązaniem. Puentując – najlepiej sprawdza się połączenie przyjemnego z pożytecznym. Dobrze też skupić się na problemie, który jest dla Ciebie osobiście ważny i który rozumiesz. Może np. wśród Twoich znajomych, rówieśników jest ktoś potrzebujący pomocy? A może w Twoim najbliższym otoczeniu dzieje się coś, co wymaga pracy, wsparcia?

Amerykańskie uczelnie takie jak Harward czy Stanford praktycznie nie przyjmują studentów bez doświadczenia w wolontariacie. Uważają, że jest to niezbędna część rozwoju młodego człowieka.

Cenna lekcja, którą może się Pani podzielić ze studentami SGH (wynikająca z sukcesu, porażki lub innego doświadczenia).

Zawsze zaczynaj od słuchania – swojego klienta, partnera, współpracownika z innego kraju – oni często wiedzą więcej niż Ty. Przykładem, który doskonale to ilustruje, były chatki Masajów. Wydały się one nam (wolontariuszom) niezwykle prymitywne, przede wszystkim dlatego, iż nie posiadały wentylacji – niezbędnej przy wiecznie zapalonym ognisku w środku chatki. Zatem za wszelką cenę staraliśmy się nauczyć Masajów innego, nowocześniejszego sposobu ich budowania. Całe szczęście, że nie dopięliśmy swego. Gdy przyszedł sezon deszczowy, brak wentylacji w chatkach uchronił ich przed chmarą komarów i termitów. A my, z naszymi nowoczesnymi chatkami, nie mieliśmy gdzie spać.

Dawać ludziom przysłowiową wędkę, ale nie łowić za nich ryb – ta maksyma sprawdziła się w moim życiu już niejednokrotnie.

 
 

 sylwetki naszych absolwentów

 


Marta Miłkowska - pracuje w Dolinie Krzemowej nad nowymi technologiami wspierającymi ludzi chorych na cukrzycę i inne przewlekłe choroby w ich codziennym życiu.