Pomiń polecenia Wstążki
Przeskocz do głównej zawartości
Nawiguj w górę
Logowanie
Absolwent
 

 Przemysław Powalacz

 
Absolwent kierunku finanse i bankowość (dyplom magistra w 2000 r.). Ukończył także kilka międzynarodowych programów menedżerskich, m.in. w INSEAD, London Business School, HEC oraz Harvard Business School.
 
Karierę rozpoczynał w 1997 roku w sektorze usług i doradztwa marketingowego, najpierw w Polsce, następnie w Niemczech. W latach 2008 – 2015 pełnił funkcję prezesa Sanitec Koło oraz Senior Vice President Grupy Sanitec i był odpowiedzialny za Region Europy Środkowo-Wschodniej, w tym za Rosję i Ukrainę. Wcześniej przez kilka lat odpowiedzialny w zarządzie Sanitec Koło za sprzedaż i marketing. Po przejęciu przez koncern Geberit Grupy Sanitec, od kwietnia 2015 zarządza polskim oddziałem korporacji jako Prezes Zarządu Geberit Polska.
 
Członek Rady Nadzorczej Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa przy Lewiatanie, członek Rady Doradczej przy Międzynarodowym Centrum Zarządzania UW. Mentor w programie Akademia Przywództwa Liderów Oświaty, wykładowca Uniwersytetu SPWS. 
 
Wierzy, że biznes, poza zyskiem finansowym, powinien zmieniać świat na lepsze. Zwłaszcza taki  biznes, który odgrywa szczególną rolę w społecznościach lokalnych, jak np. duże zakłady produkcyjne w relatywnie niewielkich miejscowościach. Według niego kreacja wartości społecznej, a nie tylko ekonomicznej, w biznesie jest nieodzowna.
 

 Biznes, poza zyskiem finansowym, powinien zmieniać świat na lepsze

 
Co Pana inspiruje i/lub motywuje do działania?
 

Obserwacja otoczenia i różnych dziedzin życia to jeden z najlepszych sposobów poszukiwania inspiracji. Staram się mieć na oku te branże, które są zaawansowane technologicznie, mają potężny wkład w rozwój cywilizacji. Szukam innowacyjnych wzorców i próbuję przenosić je do naszej branży. Inspirują mnie rozmowy i debaty z innymi menadżerami. Wciąż jestem w kontakcie z moimi kolegami ze studiów MBA, partnerami biznesowymi, dostawcami, klientami. Wymiana doświadczeń z drugim człowiekiem to kluczowe pole inspiracji i motywacji. Nie tylko czytanie raportów. Bardzo ważna jest rozmowa z ludźmi z każdego poziomu organizacji. Słucham, co mówią, staram się także ich zainspirować swoim myśleniem, dyskutuję, zwłaszcza kiedy w rozmowie pojawia się zdanie ”tego nie rozumiem, to wolałabym zrobić w inny sposób”. Inspirują mnie także podróże, staram się odwiedzać imprezy branżowe w Polsce i zagranicą. Od pewnego czasu coraz ważniejsza jest dla mnie moja praca akademicka i kontakty ze studentami studiów podyplomowych – to często doświadczeni menadżerowie. Zawsze motywuje mnie do działania rozwój ludzi w moim zespole: widzę, jak pokonują kolejne szczeble w organizacji, zdobywają nowe umiejętności, awansują czy wręcz odchodzą z firmy, by przejść na bardziej eksponowane stanowiska.

Jak studia w SGH pomogły Panu w rozwoju kompetencji liderskich?

Wybór SGH był do bólu racjonalny. Finanse i bankowość nigdy nie należały do moich pasji. Miałem jednak marzenie, by zostać menadżerem, który będzie zarządzał znacznych rozmiarów firmą. (Udało mi się to dość wcześnie, bo w wieku niespełna 33 lat zostałem prezesem przedsiębiorstwa, które zatrudniało 1500 osób i miało wieloset-milionowe obroty). Wiedziałem jednak, że moją najsłabszą kompetencją są finanse, a nie mogę być dobrym Prezesem, GM czy CEO, jeżeli nie będę dobry w finansach. Zawsze chciałem pracować w obszarze strategii, rozwoju, marketingu, zarządzania ludźmi i przechodziłem niełatwe chwile na takich zajęciach, jak ekonometria czy statystyka. To jednak była szkoła, którą musiałem przejść, aby być partnerem do rozmowy i współpracy dla dyrektorów finansowych, banków czy firm leasingowych. Dodatkowo, przez cały okres studiów prowadziłem firmę w Krakowie, urodziła mi się córka, spędzałem pół życia w pociągach i samolotach, ale nauczyło mnie to ogromnej dyscypliny i pokory wobec życia.
A dlaczego SGH? Chciałem studiować na najlepszej ekonomicznej uczelni w Polsce – nie było wtedy lepszej  szkoły.
 
Jaką radę dałby Pan studentom i studentkom SGH, zainteresowanym rozwojem kariery
w międzynarodowej korporacji?
 
Jeszcze w czasie studiów kilku wybitnych profesorów zainspirowało mnie do czytania publikacji anglojęzycznych. To było 20 lat temu. Jedna książka potrafiła kosztować 200 PLN. Dla młodego człowieka to był wielki wydatek. Wiele z tych książek mam do dziś. Błogosławieństwo ery cyfrowej to świat bez granic. Po jednym kliknięciu ludzie mają dostęp do wielu materiałów: The Guardian, The Economist i wiele innych. Jest wiele darmowych źródeł bardzo rzetelnej wiedzy! Dlatego korzystajcie z zasobów, które są dostępne. Druga rzecz, to angażujcie się w aktywności społeczne. Każda organizacja to społeczność, zespół ludzi. Jeśli przećwiczycie zarządzanie konfliktem, przywództwo, przejmowanie odpowiedzialności np. w zespole małego stowarzyszenia, dużo łatwiej będzie się Wam odnaleźć w organizacji biznesowej. W Stanach Zjednoczonych, w procesie rekrutacji od lat docenia się wyniki, osiągnięte na dobrej uczelni oraz doświadczenia wolontariackie w czasie studiów. To w ten sposób firmy docierają do ludzi, którzy potrafią pracować w przestrzeni społecznej, a taką skomplikowaną przestrzenią jest właśnie korporacja. Zamiast bazować tylko na utartych opiniach, typu „korpofolwark” czy eksploatacja ludzi, warto sięgać po poważną wiedzę. Na przykład po takich autorów, jak Julian Birkinshaw, który napisał ciekawą książkę ”Multinational Corporate Evolution and Subsidiary Development” - ciekawie pokazującą relację między centralą a oddziałami. Wiele lat później, w równie interesującej książce „Strategia korporacji” prof. Krzysztof Obłój opisał, na czym polega istota tego skomplikowanego mechanizmu, jakim jest korporacja. Warto pamiętać, że to m. in: korporacjom zawdzięczamy rozwój technologiczny i postęp cywilizacyjny.
 
Cenna lekcja, którą może się Pan podzielić ze studentami SGH (wynikająca z sukcesu, porażki lub innego doświadczenia).
 
Wszyscy z pewnością znamy niezapomniane przemówienie Steva Jobsa ze Stanford University „Stay hungry, stay foolish”, wygłoszone podczas immatrykulacji w 2005 roku. Ja przyswoiłem podobne przesłanie … 20 lat wcześniej, jako mały chłopiec, od mojego dziadka Antoniego i w wersji…. łacińskiej. Maksyma brzmiała: Plenus venter non studet libenter - pełen żołądek nie uczy się chętnie. Z tą maksymą idę przez świat.
 
 
 

 Sylwetki naszych absolwentów

 

Przemysław Powalacz - Prezes Zarządu Geberit Polska